Maj – prace w ogrodzie

Maj

w a r z y w n i a k – z i e l n i k

  • grunt – wysiew dyni, dyni ozdobnej, fasolki szparagowej i na suche ziarna, późnych odmian pietruszki i buraków
    wysadzanie rozsad (najlepiej po zimnej Zośce) pomidorów, papryki, ogórków, selera, cukinii, kalarepki
    przerywanie siewów pietruszki, marchewki, buraka
  • zioła – można już zbierać zioła (przed ich kwitnieniem)
  • ziemniaki – wysadzanie po 20.04 do 10.05
  • szklarnia – pod koniec m-ca wysadzanie rozsady pomidorów

s a d 

  • opryski gruszy przeciwko rdzy gruszy Zato 50, Kaptan 50WP
  • usuwanie „pąków zimowych” – zaschniętych pąków jabłoni i grusz (początek maja)
  • zasilanie drzew i krzewów – nawozy wieloskładnikowe (połowa maja)
  • wiśnie, czereśnie – pod koniec maja założyć tabliczki lepowe na muchówkę

k w i a t y

  • róże - rozkopanie kopczyków ziemi, usuwanie „dziczków” tzn. pędów wyrastających spod miejsca okulizacji
  • mszyce – walka ze szkodnikiem na różnych roślinach, można użyć mydła ogrodniczego aby preparat dobrze przylegał do liści

t r a w n i k

  • koszenie i nawożenie – częste koszenie, nawieźć nawozami o długim działaniu (przed deszczem, po koszeniu)

różne

  • poplon - wysiew nasion na nawóz zielony np. żyto, łubin, peluszka, gorczyca
  • gnojówka z pokrzyw – zebrać majową pokrzywę i zalać wodą deszczową w proporcjach 1 : 10.
    Zebrane zielone bez kwiatów rośliny ułożyć luźno w beczce i zalać wodą. Przykryć, ale niezbyt szczelnie. Raz dziennie przemieszać. Dla złagodzenia zapachu można dodać niewielka ilość mielonego wapna. Kiedy przestanie się pienić (po ok. 3-6 tygodni) jest gotowa do użycia.
    Podlewać rośliny co tydzień rozcieńczając z wodą w proporcjach 1 : 10.

Kwiecień – prace w ogrodzie

Kwiecień

w a r z y w n i a k – z i e l n i k

  • rozsadnik - wysiew nasion cukinii, patisona, dyni piżmowej
  • grunt – wysiew nasion kopru, szpinaku, roszponki, buraków, rzodkiewki, wsadzanie dymki, rozsad sałaty, pora, kalarepy
  • zioła – dzielenie ziół wieloletnich
  • ziemniaki – wysadzanie po 20.04 do 10.05
  • szklarnia – pod koniec m-ca wysadzanie rozsady pomidorów

s a d 

  • opryski - temp. powyżej 5 °C, pochmurne dni

jabłoni przeciw parchowi i mączniakowi (faza pojawiania się pierwszych liści) Score 250 EC,
- śliw przeciw przędziorkowi (faza białego pąka) Promanal 60EC,
jabłoni, śliw przeciw brunatnej zgniliźnie (przed kwitnieniem) Miedzian  50WP

  • zasilanie drzew i krzewów – nawozy
  • cięcie winorośli - na początku m-ca (owocuje na pędach jednorocznych wyrastających z pąków położonych na zdrewniałych pędach dwuletnich)

k w i a t y

  • przycinanie i nawożenie róż - w połowie m-ca kiedy minie niebezpieczeństwo przymrozków – wielokwiatowe i rabatowe (do 40 cm, maks. do 1/3 wysokości), całkowicie wyciąć pędy chore, cienkie i zbyt stare, nawozić wieloskładnikowymi nawozami

słabe cięcie – powyżej 7 oczka – dużo kwiatów na jednej łodydze
silne cięcie – na 3-4 oczka –  kwitnienie później, ale na pędzie pojawi sie pojedynczy, duży kwiat
zasady – 0,5 cm nad pąkiem liściowym zdrowym, na zewnątrz, lekko ukośnie

  • wrzosy, różaneczniki, azalie – ściółkowanie gleby korą
  • rozsadnik - pikowanie kwiatów jednorocznych
  • dzielenie bylin kwitnących latem i jesienią
  • grunt - wysadzić cebule mieczyków, dalie, begonie, wysiew nasion: nagietek, słoneczniki
  • bukszpan - na początku m-ca oprysk przeciw miodówce Promanal 60EC, systematyczne cięcie formujące

t r a w n i k

  • pierwsze koszenie – nie krócej niż na 4 cm, nie częściej niż raz w tygodniu
  • walka z chwastami – wyrywanie lub chemicznie (Mniszek 540 SC, Starane 250 EC, Golf 292 EW)

różne

  • poplon - wysiew nasion facelii

Marzec – prace w ogrodzie

M a r z e c

w a r z y w n i a k – z i e l n i k

  • rozsadnik - wysiew nasion bazylii, majeranku, sałaty masłowej, pomidorów, papryki, pędzenie ziemniaków (sadzeniaków)
  • grunt – wysiew nasion groszku, bobu, marchwi, pietruszki, rzodkiewki, cebuli, koperku, rumianku

s a d 

  • opryski - temp. powyżej 5 °C

brzoskwinie przeciw kędzierzawości,
śliwy przeciw torbieli śliw - Miedzian 50WP,
grusz, jabłoni przeciw parchowi

  • leczenie ewentualnych ran popękanych drzew
  • przycinanie drzew i krzewów – prześwietlające jabłoni, grusz, śliw, agrestu, malin, porzeczek
  • czarna porzeczka - usuwanie porażonych pąków przez wielkopąkowca porzeczki (zbytnio nabrzmiałe pąki)
  • goja - przycinanie krzaczków (więcej informacji tutaj)

k w i a t y

  • osłony zimowe – usuwanie w pochmurne dni (gałązki, agrowłóknina)
  • usuwanie resztek bylin po zeszłym roku
  • przycinanie róż - przełom III / IV – krzaczaste i pnące prześwietlić usuwając najstarsze pędy, inne róże usunąć pędy słabe, stare i martwe
  • tawuła japońska – przycinanie niskie na tzw. jeżyka
  • pięciornik - usunąć pędy stare i słabe, pozostałe przyciąć o 20 cm
  • wrzos – usunąć kwiatostany z zeszłego roku
  • rozsadnik - wysiew nasion kwiatów jednorocznych: aksamitki, cynii, astrów
  • dzielenie karp liliowców, astrów, ostróżki, rudbekii (przed rozwojem liści)
  • grunt - wysadzić cebule mieczyków, tygrysie oczko, karp dalii, chasmanite, ornithogalum
  • canny - wsadzić do donic, rozpocząć podlewanie (dom, szklarnia)
  • pelargonie – pobieranie i ukorzenianie sadzonek (jeśli nie zrobione na jesieni) – dom, szklarnia
  • lawenda – pobieranie i ukorzenianie sadzonek pół zdrewniałych (szklarnia)

t r a w n i k

  • zgrabianie pozostałych, zeszłorocznych liści
  • areacja (napowietrzanie) – nakłuwanie
  • w 2 połowie m-ca nawożenie nawozem długodziałającym – pierwsze oznaki wzrostu

Pierwsza nalewka z jagód goji

Goji nazywane są w medycynie chińskiej „czerwonymi diamentami”.

Są (według informacji jakie znalazłam w internecie) najbogatszym w składniki odżywcze pożywieniem na świecie.

Spożywanie jagód goji opóźnia procesy starzenia, oczyszcza krew, wzmacnia oczy, mięśnie i kości (hamuje osteoporozę), poprawia potencję, wzmacnia organizm, działa przeciwnowotworowo.

Nazywane są również „owocami długowieczności”.

Dlatego postanowiłam zrobić nalewkę na suszonych jagodach, które dojrzewały w Chinach (Himalaje), kraju gdzie ich uprawa od lat jest znana. Chińczycy jedzą je na co dzień dodając do różnych dań.

Suszone jagody goji możesz kupić na gojishop.pl (klik).

Ja nie dawno zlałam znad owoców gotową nalewkę i popijam ją.
Mam nadzieję na długowieczność i pełne zdrowie. :D

A po przepis zapraszam Was na strony kulinarne bloga – Nalewka z owoców goji (klik).

 

Goja obsypana owocami

W tym wpisie przekazuję nowe informacje na temat uprawy Goji (klik), które z pewnością przydadzą się wszystkim osobom zainteresowanym tą tematykom.

Ja posadziłam dwa krzaczki Kolcowoju szkarłatnego wczesną wiosną.

Ogromne było moje zdziwienie, jak zobaczyłam w sierpniu pierwsze kwiatki, a potem zawiązujące się owoce. Producenci sadzonek dziwią się temu, bowiem zwykle owocowanie rozpoczyna się w 2 – 3 roku po posadzeniu.

 

Obie roślinki bardzo ładnie się rozkrzewiły.

Mam dwie odmiany tej rośliny. Jedną jest na pewno Lycium barbarum „New Big”. Jej owoce mają elipsoidalny, bardziej podłużny kształt niż u tej drugiej, której nazwy nie znam. Na zdjęciach dobrze widać różnicę.

Odmiany ‚No1′ i ‚New Big’ są słodsze, pozbawione specyficznej dla Goi goryczki. Odmiana ‚Korean Big’ ma owoce z goryczką.

Krzaczki mojej goji zostały w tym roku zaatakowane przez mączniaka prawdziwego. Na listkach pojawił się biały, mączysty nalot.
Nie są również odporne na szarą pleśń.
Podobno wilgotna aura oraz chłodne o tej porze roku noce sprzyjają rozwojowi chorób.

W tej chwili już nic nie można zrobić.
Wiosną, gdy roślina zacznie rosnąć można profilaktycznie stosować opryski co 2-3 tyg. preparatami zalecanymi przeciwko tym chorobom.

Najważniejsza jest profilaktyka, tj. odpowiednie sadzenie krzaczków. Rośliny nie powinny rosnąć zbyt gęsto, a miejsce powinno być przewiewne i nasłonecznione. U mnie warunki te są spełnione, bo krzaczki rosną od siebie w odległości 1 m.

Kolcowój szkarłatny jest w pełni mrozoodporny, dlatego nie trzeba go okrywać na zimę.
Dobrze też znosi suszę, wysoką temperaturę czy nadmierną wilgoć. Doskonale nadaje się uprawy w miejskich warunkach, gdyż bardzo dobrze znosi duży poziom zanieczyszczeń komunikacyjnych.

Goja nie ma wysokich wymagań uprawowych. Najlepiej jednak uprawiać ją na glebach żyznych i przepuszczalnych. Roślina nie lubi podłoża gliniastego, ciężkiego i podmokłego.

Producent zaleca nawozić ją w kwietniu, używając Osmocote 5-6M. Ja nawoziłam przefermentowaną gnojówką z pokrzyw w rozcieńczeniu 1:10 i oczywiście podlewałam deszczówką.

Krzewy warto przycinać wiosną (w marcu) przez pierwsze 2 lata po posadzeniu, w celu ich rozkrzewienia.

W pierwszym roku przycina się roślinę na wysokości 30 cm od ziemi. W kolejnym roku cięcie powinno wykonać się na wysokości 40 cm, a w trzecim na wysokości 50 cm. Cięcie ma pobudzać wzrost i zwiększyć plonowanie.
W kolejnych latach, można tylko lekko przycinać roślinę po zbiorach owoców. Jednak nie jest ono niezbędne. Przycina się wtedy zbyt długie pędy.

Od momentu pojawienia się pierwszych czerwonych owoców, prawie codziennie wypatrywałam nowych. Mamy koniec października, a na krzaczkach znajduje się jeszcze mnóstwo owoców w różnej fazie dojrzałości.
Dojrzałe owoce mają intensywnie czerwony kolor, łatwo dają się odczepić od szypułki. Na plantacjach stosuje się osypywanie owoców na rozłożoną tkaninę.

Zapytałam producenta jak (w przyszłości) powinnam suszyć owoce, jeśli pogoda nie sprzyja ich suszeniu w naturalny sposób, tj. na słońcu. Otrzymałam wskazówkę, że można je suszyć np. w piekarniku (mój dopisek: przy niskiej temperaturze), na papierze rozłożonym na kaloryferze lub podobnie jak robi się to z innymi owocami np. w suszarce do owoców.

W tym roku na pewno nie wypróbuję suszenia, bo owoce zjadam na bieżąco. W przyszłym roku liczę na jeszcze lepsze zbiory, więc pewnie będę je również suszyć.

Na razie zajadam się suszonymi owocami zakupionymi w Gojishop.pl.

Kilka pomysłów na dania z goją znajdziecie na moim blogu kulinarnym Apetyt na Ogród.
Są już tam: Curry z owocami wiecznej młodości (klik), Nalewka wiecznej młodości (klik) i Makaron z jabłakmi i owocami goji (klik).
Niedawno upiekłam też Szarlotkę z bananami (klik) do której dorzuciłam trochę owoców goji.

 

Pomysłów na dania z nią mam wiele. Na blogu pojawiła się już zupa z goją (klik) :). Jaka? Zaglądnijcie na stronę Apetyt na Ogród (klik).

Suszone jagody goji można było też wygrać w moim konkursie (klik).

Więcej informacji o Goji znajdziesz tutaj – Jagody Goji – czerwone diamenty (klik).

Altana pełna winogron

Takie urocze grona winogron, zbierałam w tym roku z mojej winnicy. Moja winnica to zaledwie 3 krzaczki, ale rozrosły się tak, że określiłam ją takim mianem ;) .

Po 4 latach uprawy, doczekaliśmy się w tym roku, pierwszego, wielkiego winobrania.
Niewielkie zbiory były już w zeszłym roku, ale dopiero teraz rośliny odwdzięczyły się nam za kilkuletnią atencję.

Niestety nie wiem, jak nazywają się posadzone przez nas odmiany. Są to winogrona o ciemnej skórce i bardzo ciekawym słodko-winnym smaku. Pychotka, jak mawia moja mama.

Winorośl spełnia jeszcze jedną funkcję. Podporą dla niej jest ażurowa, drewniana altana.
Dzięki takiemu prowadzeniu, zyskaliśmy przytulne, osłonięte od wiatru i południowego słońca miejsce do wypoczynku. To w cieniu winorośli biesiadowaliśmy przez całe lato.

Zielona ściana wystawiona jest na południe, co bardzo odpowiada winoroślom.
Ona i sufit altany, pełen był zwisających gron. Bardzo miły to obrazek, gdy spojrzy się do góry, a tuż nad głową wiszą śliczne winogrona, które kuszą aby je zjadać.

W zeszłym roku posadziliśmy kolejne krzaczki winorośli. Tym razem wsadziliśmy je tuż przy ogrodzeniu. Bardzo nam zależało, aby zasłoniły w przyszłości niezbyt ładną ścianę z pustaków, budynku, który znajduje się po sąsiedzku.

Tym razem zachowałam etykietki. Mam więc odmiany: Agat Doński, Peage i Fredonia.
Jak smakują przekonam się pewnie dopiero po 2 latach, kiedy ładnie rozrosną się i zaczną pięknie owocować.

 

Winorośl można sadzić jesienią, w październiku i listopadzie lub na wiosnę. Oba terminy są dobre. Jest takie powiedzenie, że „sadząc jesienią roślinom nakazuje się rosnąć, a wiosną prosi się o to”.
Dlatego zdecydowaliśmy, że zrobimy to jesienią. Ponadto sadząc jesienią mieliśmy mniej pracy, dlatego, że aura o tej porze roku jest bardziej wilgotna i rośliny lepiej się przyjmują.
Pamiętać jednak trzeba, aby okryć sadzonki na zimę.

Winorośl lubi gleby żyzne. Na glinach i piaskach, dołki wielkości wiadra należy wysypać ziemią zmieszaną z kompostem lub obornikiem.
Jeśli sadzi się je jesienią, nie wolno ziemi zaprawiać obornikiem, który bogaty jest w azot, gdyż pobudzi on rośliny do wzrostu, a one w tym czasie powinny przechodzić w tzw. stan uśpienia, czyli kończyć swoją wegetację.

Jeśli winorośle zostały posadzone wiosną, to jesienią (we wrześniu) należy usunąć czubki pędów na wysokości ok. 1,5 m. Wycina się wszystkie zbędne, cienkie gałęzie (tzw. pasierby) niepotrzebnie zagęszczające krzak oraz usuwa się żółknące, chore liście.

Temat cięcia winorośli jest bardzo obszerny, dlatego poświęcę mu oddzielny wpis. Inaczej bowiem przycinam winorośl, która wspina się po altanie a inaczej chcę prowadzić krzaczki przy ogrodzeniu.

Wszystkie odmiany winorośli, trzeba przez pierwsze 5 lat po posadzeniu ściółkować i okrywać. Szczególnie niebezpieczne są dla nich pierwsze mrozy pod koniec listopada a potem mroźna, bezśnieżna zima.

Wokół pnia należy usypać kopczyk z ziemi, a glebę w promieniu metra, najlepiej wyściółkować (słomą lub trocinami). My dodatkowo założyliśmy na łodydze nowo wsadzonych roślin, otulinę z pianki (taką jaką używa się do ocieplania rur c.o.). Można też roślinę przygiąć do ziemi i całą obsypać 30 cm warstwą ziemi. My nie stosowaliśmy tej metody.

A z tegorocznych zbiorów winogron, powstaje już w gąsiorku wino.
O efektach i sposobie produkcji wina domowym sposobem, napiszę na stronach bloga Apetyt na Ogród (klik).

Na efekty muszę jeszcze poczekać, bo wino może fermentować w gąsiorze nawet do 6 tygodni.

   

Wymarzone wrzosowisko

Kupuję i czytam różne czasopisma o ogrodach. Nie raz moją uwagę przykuwały zamieszczone tam zdjęcia przedstawiające piękne wrzosowiska. Co roku zatem szukałam dla nich odpowiedniego miejsca w ogrodzie.

Lubią kwaśną glebę, dlatego postanowiłam, że posadzę je w sąsiedztwie rododendronów, azalii i hortensji.

Miejsce jakie zagospodarowuję od lat, to kawałek ziemi przed moim domem, gdzie rosną już wieloletnie świerki i jodły.

Ziemia na tym terenie jest piaszczysta, dlatego musiałam wcześniej odpowiednio ją przygotować, tak aby stworzyć im optymalne dla wzrostu warunki.

Wrzosy preferują podłoże przepuszczalne o kwaśnym odczynie.
Dlatego usunęliśmy wierzchnią warstwę rosnącej tam trawy i rozłożyliśmy kwaśny torf. Następnie przekopaliśmy go z ziemią na głębokość szpadla.
Zalecana ilość torfu to 150-200 l na 1 m². My zużyliśmy dwa 80 l worki.

Gleba powinna być lekka i przepuszczalna, próchniczna oraz kwaśna (pH 3,5 do 5,0).

Przed wyjęciem z doniczek silnie podlałam roślinki. Posadziłam je w dużych grupach, po 20 sztuk w jednej. Starałam się zachować odległość 25 cm między krzaczkami.
Sadziłam je głębiej niż rosły wcześniej w pojemnikach. Dolne gałązki powinny dotykać ziemi. Jednak trzeba uważać, aby ich nie zasypać ziemią.
Po posadzeniu ponownie mocno je podlałam.

W sumie, na stworzenie wymarzonego wrzosowiska wykorzystałam 80 krzaczków. Jedne kwitną na fioletowo, drugie na biało.

 

Dzięki temu utworzyłam dwie sporej wielkości płaszczyzny, które okalają teraz moją wcześniejszą rabatę z kwasolubnymi roślinami.

Wrzosy najlepiej sadzić we wrześniu, kończąc w połowie października. Kwitną wówczas i od razu można zobaczyć efekty swojej pracy.

Mają bardzo płytki system korzeniowy, dlatego wymagają ochrony przed wysychaniem i mrozem.
W tym celu muszę jeszcze obsypać je kwaśną ściółką. Zastosuję więc sosnową korę.

Oprócz ściółkowania gleby, nie należy zapominać o systematycznym podlewaniu. Wrzosową rabatę należy podlewać często, ale małymi porcjami. Pamiętać trzeba jednak, aby podlewać wyłącznie deszczówką. Woda kranowa zmienia odczyn gleby na zasadowy, czego wrzosy nie lubią.

Będą lepiej rosnąć, jeśli zastosuje się specjalną szczepionkę mikoryzowaną przeznaczoną do roślin kwasolubnych. Rośliny wchodzą wówczas w symbiozę z grzybami i pięknie rosną mimo, że mają niekorzystne dla siebie pH gleby.

Ja jeszcze nie zastosowałam jej u siebie, ale chcę ją kupić i zaaplikować roślinom.

Wrzosy należy przyciąć po zakończeniu kwitnienia, ale dopiero wczesną wiosną następnego roku. Nie przycięte rośliny lepiej zniosą mrozy.
Należy usunąć całe przekwitnięte kwiatostany u ich nasady, czyli w miejscu gdzie pojawia się zielona część łodyżki.

Wrzosy należy zabezpieczyć na okres zimowy. Po pierwszych przymrozkach trzeba okryć je agrowółkniną lub gałęziami świerkowymi. Nie należy używać słomy czy liści. Ograniczają one dostęp powietrza do roślinek, co może spowodować ich gnicie.

Zachęcam do założenia, choćby najmniejszej wielkości wrzosowiska. Jesienią, gdy są w pełni kwitnienia, stanowią piękną ozdobę każdej rabaty :).

Obserwuję swoją rabatę i wypatruję pszczółek. Z pyłku kwiatowego robią one pyszny miód wrzosowy. Niestety rzadko spotykany. Najprawdopodobniej w Polsce jest mało wrzosowisk.

Może więc przyczynię się do jego produkcji? ;)

Lawenda – Prowansja w ogródku

Lawenda – kwiaty z Prowansji w moim ogrodzie :).

Przez cały okres lata cieszę się jej widokiem i zapachem. Gdy tylko poruszam gałązkami lawendy, dookoła krzaczka roztacza się przepiękna woń.

Trzy lata temu posadziłam kilka sztuk lawendy na rabatce między dwiema morelami.

Świetnie rośnie w słońcu i na suchej, dobrze zdrenowanej, przepuszczalnej glebie (pH 6,5 – 7,5.) Ziemia na mojej działce jest piaszczysta, dlatego polubiła to miejsce i rośnie pięknie.
Ziemię wokół lawendy systematycznie odchwaszczam, bo nie lubi konkurencji chwastów.

Lawendy nie należy sadzić w dużym zagęszczeniu, bo jej gałązki i liście mogą zagniwać i zamierać. Roślina wymaga bowiem dobrej cyrkulacji powietrza. Najbardziej optymalna odległość między krzaczkami to 35 cm (3 sztuki na metr bieżący). Sadzić można ją przez cały sezon, w razie dostępu w centrach ogrodniczych.

Nie lubi: nadmiaru wody (wodę dostarczać należy wyłącznie pod korzenie), zraszania szczególnie wieczorem, wysuszających wiatrów, zimna i nadmiaru nawozów.

Kwitnie bardzo długo. Pierwsze kwiatki pojawiają się już w czerwcu. Lawenda może powtarzać kwitnienie aż do października.

W trakcie kwitnienia jej zapach wabi bąki i pszczoły. Kwiaty uginają się pod ciężarem owadów :).

Ścinanie kwiatów powoduje ponowne pojawienie się nowych, chociaż w mniejszej ilości. Dlatego ścinam je (choć z żalem) i robię suszone bukiety z jej udziałem. Potem same suche kwiatostany ucinam i umieszczam w lnianych woreczkach. Aromatyzują wiele moich szafek z ubraniami i odstraszają mole.

Lawendę wykorzystuję również kulinarnie.
Latem ze świeżych a potem z suszonych kwiatów, piekę przepyszne ciasteczka lawendowe pieguski (tutaj znajdziesz przepis).

W tym roku zrobiłam też nalewkę lawendową (klik) i syrop cukrowy (klik).  Nalewka jest bardzo smaczna. Dobrze będzie zimą, delektować się tym trunkiem wspominając czas kwitnienia lawendy.
Pijemy też lawendowe herbatki, ponieważ pomagają na skołatane nerwy i ułatwia zasypianie.

Ta mała krzewinka z drzewiastymi łodygami osiąga wysokość od 15 do 60 cm. Moja lawenda to lawenda lekarska (Lavandula angustifolia). Jej listki są bardzo wąskie, o długości od 2 do 5 cm, o kolorze szaro-zielonym, lekko kosmate.

Lawenda bardzo dobrze znosi cięcie co szczególnie ważne jest po przekwitnięciu, gdyż nadmiernie wybujała roślina wygląda mało efektownie i słabiej kwitnie w następnych latach.

Lawendę należy ciąć 2 razy do roku, na wiosnę (w kwietniu) i po kwitnieniu.
W kwietniu skracamy gałązki o kilka centymetrów.

Cięcie letnie (sierpień – wrzesień) wykonuję tak, aby ściąć cały kwiatostan i niektóre pędy młodych liści.
Robię to powyżej widocznego zdrewnienia gałązki. Zostawiam dwie – trzy pary liści nowego przyrostu z wypuszczanymi u ich nasady nowymi gałązkami.

Mocno przycięte pędy przeznaczyłam w tym roku na zrobienie sadzonek.
Powinny mieć zapewnioną wilgoć, dlatego dobrze jak okryje się je przeźroczystą folią.

Można pobierać je wiosną i latem. Sadzonki długości 7-10 cm (ze szczytu nowego przyrostu) umieściłam w multiplacie z piaszczystą ziemią. Dla pewności zanurzyłam je w ukorzeniaczu.

I czekam.
Mam nadzieję, że zabieg się powiedzie i w przyszłym roku będę miała młode lawendy, dla których planuję już nowe miejsce w ogrodzie.

Zrobiłam też odkłady.
Odkłady polegają na przygięciu dość długiej łodygi do gruntu i przytwierdzeniu jej do ziemi drutem w kształcie literki U.

Ja na razie nie zauważyłam, aby gałązki puściły korzenie (a zrobiłam je w kwietniu), dlatego zostawiam je do wiosny. W przyszłym roku gdy pojawią się korzenie, odkład będzie można odciąć i umieścić w nowym miejscu.

Lawendę rozmnażać można również poprzez wysiew nasion.
Nasiona najlepiej wysiać jesienią, gdyż lepiej kiełkują po przechłodzeniu. Przy siewie wiosennym trzeba je wcześniej umieścić w lodówce.
W tym celu, najlepiej w lutym, wysypać nasionka do wyprażonego w piekarniku piasku i na miesiąc wsadzić do lodówki. Nasiona można też zebrać samemu, z dojrzałych kwiatostanów. Zbierać należy kiedy są suche i czarne.

Wysiewamy je w kwietniu do skrzyneczek. Lekko przykrywamy piaskiem. Po około 4-6 tygodniach powinny wzejść. I tak zostawiamy je do wiosny następnego roku w zacisznym miejscu, odpowiednio przykrywając. Wynosimy na zewnątrz domu, jednak nie wystawiamy w pełnym słońcu. Gdy mają 10 cm można je przesadzić. Uszczykujemy roślinki celem rozkrzewienia. Wysadzamy na miejsce stałe jesienią następnego roku. Okrywamy agrowłókniną lub przesadzamy do skrzynek i przenosimy do szklarni.
Informację tę podaję na podstawie danych znalezionych w internecie.

Ja próbowałam rozmnażać lawendę z nasion, jednak nie poddałam ich procesowi stratyfikacji (przechłodzeniu). Być może dlatego nasionka nie wykiełkowały.

Po około 6 latach lawenda starzeje się i nieestetycznie wygląda.

W środku krzewu widać stare, zdrewniałe gałęzie i kępa ma rozłożysty pokrój, często znacznie się pokłada. Wtedy zaleca się wykopać stare, zdrewniałe krzewy i zastąpić je nowymi.
Można próbować je „odmłodzić”. Takie cięcie wykonuje się na wiosnę. Należy wyciąć 1/3 wszystkich pędów, aby prześwietlić krzew. Zachęca to roślinę do wypuszczania młodych pędów u jej podstawy. Nowe pędy zostawiamy przez jakiś czas i w połowie lata skracamy o połowę. Potem usuwamy pozostałe, stare pędy całkowicie, a pozostawiamy tylko świeżo wypuszczone, tegoroczne pędy.
Dzięki takiemu zabiegowi krzew powinien znacznie się obniżyć.

Lawenda jest rośliną zimozieloną. Dlatego robię jej okrycia z agrowłókniny lub gałązek świerkowych. Tak już, bez żadnych uszkodzeń, przezimowała 3 kolejne po sobie zimy.

Anglicy mówią, że tam gdzie w ogrodzie rośnie lawenda, małżonkowie nigdy się nie kłócą.
Czy to prawda. Sami się domyślcie :).

Szklarnia – bardzo potrzebna

Tak wyglądają moje pomidory po wczorajszym deszczu i zimnej nocy  :cry:

Na szczęście tylko Malinowy Ożarowski (na zdjęciu) odczuł to najmocniej. Owoce były popękane, tak jakby ktoś zrobił im nożem głębokie nacięcia.

Pomidory wykorzystałam od razu, inaczej zepsuły by się niechybnie. Dodałam je do chili con carne (klik).

 

 

Sąsiad zrobił w zeszłym roku tunel foliowy. Z pewnością jego pomidorom nic się stało.

U nas stoi już konstrukcja z kątowników. Na wiosnę została wymalowana. Niestety brakło czasu, aby ją oszklić. Była połowa maja, a mnie spieszyło się z posadzeniem sadzonek pomidorów.

Jak tylko pozbieram wszystkie pomidory zlikwiduję krzaczki, z pewnością prace z dokończeniem szklarni zostaną wznowione i na przyszły rok nie będę już martwić się niezbyt łaskawą dla pomidorów pogodą.

 

W tym roku udało nam się wykonać specjalną konstrukcję ułatwiającą prowadzenie krzaczków.

Konstrukcja to kilka (u nas 4) pionowych słupków (wysokie na 160 cm), które dla ich ustabilizowania połączone są poziomymi rurkami.
Pomiędzy słupkami został rozciągnięty kabel do którego przywiązywałam krzaczki.

Kable prowadzone zostały na kilku poziomach. Odległość między kablami to jakieś 25-30 cm.

Na zdjęciu możecie podglądnąć jak to wygląda – widać skrajny słupek i sposób połączenia z poziomą rurką.

Tak więc widzicie, że fachowo podchodzimy z mężem do uprawy pomidorów.
Jak tylko uda nam się oszklić konstrukcję, w przyszłym roku będę mogła wysadzić sadzonki dużo wcześniej.

Pomidory uprawiane pod szkłem są również mniej narażone na choroby grzybowe. Zatem same korzyści nas czekają :).

A oto jeszcze jedno zdjęcie uszkodzonych owoców Malinowego pomidora :(.