Wymarzone wrzosowisko

Kupuję i czytam różne czasopisma o ogrodach. Nie raz moją uwagę przykuwały zamieszczone tam zdjęcia przedstawiające piękne wrzosowiska. Co roku zatem szukałam dla nich odpowiedniego miejsca w ogrodzie.

Lubią kwaśną glebę, dlatego postanowiłam, że posadzę je w sąsiedztwie rododendronów, azalii i hortensji.

Miejsce jakie zagospodarowuję od lat, to kawałek ziemi przed moim domem, gdzie rosną już wieloletnie świerki i jodły.

Ziemia na tym terenie jest piaszczysta, dlatego musiałam wcześniej odpowiednio ją przygotować, tak aby stworzyć im optymalne dla wzrostu warunki.

Wrzosy preferują podłoże przepuszczalne o kwaśnym odczynie.
Dlatego usunęliśmy wierzchnią warstwę rosnącej tam trawy i rozłożyliśmy kwaśny torf. Następnie przekopaliśmy go z ziemią na głębokość szpadla.
Zalecana ilość torfu to 150-200 l na 1 m². My zużyliśmy dwa 80 l worki.

Gleba powinna być lekka i przepuszczalna, próchniczna oraz kwaśna (pH 3,5 do 5,0).

Przed wyjęciem z doniczek silnie podlałam roślinki. Posadziłam je w dużych grupach, po 20 sztuk w jednej. Starałam się zachować odległość 25 cm między krzaczkami.
Sadziłam je głębiej niż rosły wcześniej w pojemnikach. Dolne gałązki powinny dotykać ziemi. Jednak trzeba uważać, aby ich nie zasypać ziemią.
Po posadzeniu ponownie mocno je podlałam.

W sumie, na stworzenie wymarzonego wrzosowiska wykorzystałam 80 krzaczków. Jedne kwitną na fioletowo, drugie na biało.

 

Dzięki temu utworzyłam dwie sporej wielkości płaszczyzny, które okalają teraz moją wcześniejszą rabatę z kwasolubnymi roślinami.

Wrzosy najlepiej sadzić we wrześniu, kończąc w połowie października. Kwitną wówczas i od razu można zobaczyć efekty swojej pracy.

Mają bardzo płytki system korzeniowy, dlatego wymagają ochrony przed wysychaniem i mrozem.
W tym celu muszę jeszcze obsypać je kwaśną ściółką. Zastosuję więc sosnową korę.

Oprócz ściółkowania gleby, nie należy zapominać o systematycznym podlewaniu. Wrzosową rabatę należy podlewać często, ale małymi porcjami. Pamiętać trzeba jednak, aby podlewać wyłącznie deszczówką. Woda kranowa zmienia odczyn gleby na zasadowy, czego wrzosy nie lubią.

Będą lepiej rosnąć, jeśli zastosuje się specjalną szczepionkę mikoryzowaną przeznaczoną do roślin kwasolubnych. Rośliny wchodzą wówczas w symbiozę z grzybami i pięknie rosną mimo, że mają niekorzystne dla siebie pH gleby.

Ja jeszcze nie zastosowałam jej u siebie, ale chcę ją kupić i zaaplikować roślinom.

Wrzosy należy przyciąć po zakończeniu kwitnienia, ale dopiero wczesną wiosną następnego roku. Nie przycięte rośliny lepiej zniosą mrozy.
Należy usunąć całe przekwitnięte kwiatostany u ich nasady, czyli w miejscu gdzie pojawia się zielona część łodyżki.

Wrzosy należy zabezpieczyć na okres zimowy. Po pierwszych przymrozkach trzeba okryć je agrowółkniną lub gałęziami świerkowymi. Nie należy używać słomy czy liści. Ograniczają one dostęp powietrza do roślinek, co może spowodować ich gnicie.

Zachęcam do założenia, choćby najmniejszej wielkości wrzosowiska. Jesienią, gdy są w pełni kwitnienia, stanowią piękną ozdobę każdej rabaty :).

Obserwuję swoją rabatę i wypatruję pszczółek. Z pyłku kwiatowego robią one pyszny miód wrzosowy. Niestety rzadko spotykany. Najprawdopodobniej w Polsce jest mało wrzosowisk.

Może więc przyczynię się do jego produkcji? ;)